You are currently viewing „Mamo, skąd się bierze woda w kranie?” – podróż jednej kropli wody

„Mamo, skąd się bierze woda w kranie?” – podróż jednej kropli wody

Wyobraź sobie taką sytuację: stoisz z dzieckiem przy umywalce, a ono zadaje Ci pytanie:

– „Mamo/Tato, a skąd właściwie bierze się ta woda?”

To kluczowe, co i jak odpowiesz – albo zatrzymasz uwagę dziecka, albo nie. To trochę tak, jak z pierwszym wrażeniem.

I oczywiście odpowiedzi może być wiele (tak jak wiele słyszę podczas warsztatów, gdy zadaję uczestnikom to pytanie): z wodociągu, z rzeki, z deszczu. Wszystkie są po części prawdziwe.

Ale zastanówmy się, czy stwierdzenie, że woda przypłynęła do nas rurą wodociągową, naprawdę odpowiada na pytanie?

Bo skąd zakłady wodociągowe czerpią wodę? Co się z nią dzieje, zanim trafi do sieci i naszego kranu? A potem kolejne pytania – dokąd woda płynie, kiedy odpływa z umywalki? I czy naprawdę znika, gdy tylko tracimy ją z pola widzenia?

To świetny moment, żeby razem z dzieckiem wybrać się w podróż śladem jednej kropli wody.

Zanim woda trafi do kranu

Woda, którą nalewasz dziś do szklanki, musiała najpierw zostać pobrana ze środowiska. W zależności od miejsca może pochodzić z wód podziemnych, rzek czy zbiorników wodnych. Zanim jednak trafi do naszego domu, musi zostać odpowiednio przygotowana.

Woda pobierana z ujęcia trafia do stacji uzdatniania. Tam przechodzi przez kolejne procesy, które mają sprawić, że będzie odpowiednia do spożycia i przede wszystkim bezpieczna dla nas. Po drodze jej jakość jest wielokrotnie kontrolowana.

Potem rusza w swoją kolejną podróż – przez zbiorniki, przewody sieci wodociągowej i przyłącza. Kilometrami rur dociera w końcu… do wylewki naszego kranu.

I właśnie tutaj możemy zadać dziecku kolejne pytanie:

– „Jak myślisz, ile kilometrów płynęła rurami ta kropla, zanim znalazła się w naszej szklance?”

Może będzie zaskoczone odpowiedzią, że nasz kran to tylko jeden z przystanków, bo kiedy pojawia się w nim woda, wcale nie kończy swojej podróży.

Może trafić do szklanki z herbatą, zostać wykorzystana do przygotowania obiadu albo popłynąć pod prysznicem, być użyta do prania lub trafić do toalety.

A potem? Czy tak po prostu znika w odpływie?

Nie. Tutaj zaczyna się kolejny, bardzo ciekawy etap tej podróży.

Zapytaj dziecko:

– Gdzie podziała się woda, którą właśnie użyliśmy w umywalce?

Być może usłyszysz, że:

„– Do rury”.

I znowu – to prawda. Ale to też początek odpowiedzi, początek historii wody.

Woda odpływa do kanalizacji. Sieć kanalizacyjna zbiera ścieki z naszych domów, a następnie transportuje je do miejskiej oczyszczalni ścieków. Czyli nasza kropla rusza w kolejną, bardzo ważną drogę.

A co dzieje się w oczyszczalni?

Tam zaczyna się prawdziwa „fabryka” czystej wody. Jej zadaniem jest oczyszczenie ścieków z zanieczyszczeń, które znalazły się w nich podczas naszego codziennego korzystania z wody.

W oczyszczalni zachodzą kolejne procesy fizyczne, chemiczne i biologiczne. Dzięki nim zanieczyszczenia są usuwane, a oczyszczone ścieki mogą zostać odprowadzone z powrotem do środowiska, zgodnie z wymaganiami dotyczącymi ich jakości.

I tutaj warto zatrzymać się na chwilę – podkreślić, jak jest to ważne dla środowiska, dla bezpieczeństwa ekosystemów i dla nas samych. Jak ważną rolę i pracę wykonują technolodzy wody i ścieków.

Opowiedz i pokaż, że woda w odpływie nie znika. Ona po prostu zmienia miejsce, swoją postać – przechodzi przez kolejne etapy i dalej uczestniczy w obiegu wody.

Zróbcie mały eksperyment

Doświadczenie i zabawa zostawiają wiedzę na dłużej. Dlatego mam dla Ciebie bardzo proste zadanie.

Najpierw porcję czystej wody wymieszaj z czymś, co ją zabarwi (najlepiej czymś naturalnym, aby zabawa nie zanieczyszczała dodatkowo środowiska), np. herbatą czy z wodą po gotowaniu buraków. I pokaż, jak powstaje „brudna” woda.

A potem spróbujcie ją oczyścić – np. przefiltrować przez warstwę materiału lub przez filtr papierowy, taki jak ten, którego używasz w domu do przygotowania kawy.

Sprawdźcie sami, jak szybko można wodę zanieczyścić, a jak trudno ją oczyścić.

To też dowód na to, że woda w mieście ma wiele różnych dróg, a każda z nich jest częścią technologii, która dba o nas, nasze potrzeby i czystość środowiska, w którym żyjemy.

A teraz zagadka

Spróbuj odpowiedzieć razem z dzieckiem:

– „Co by się stało, gdybyśmy do toalety wrzucali wszystko, czego chcemy się pozbyć?”

Jak np. zużyte chusteczki higieniczne, tłuszcz, chemikalia czy inne śmieci?

Razem zastanówcie się, czy popłyną bez przeszkód rurą kanalizacyjną? I znikną?

No właśnie, nie. Bo ta rura jest dopiero początkiem dalszej drogi. Wszystko, co trafia do kanalizacji, może wpływać na pracę całego systemu – od kanalizacji, przez oczyszczalnię, aż po środowisko.

Dlatego edukacja o wodzie nie zaczyna się dopiero wtedy, gdy mówimy o suszy, powodzi czy kryzysie wodnym – ona zaczyna się już przy kranie.

Woda ma swoją historię

Woda skądś przypłynęła, przez coś przeszła i została przez nas wykorzystana, aby potem ruszyć dalej. I choć nie widzimy większości tej drogi, cały czas korzystamy z ogromnego, skomplikowanego systemu, który sprawia, że woda jest dla nas dostępna wtedy, kiedy odkręcamy zawór.

A jeśli będziecie mieć kiedyś okazję zobaczyć to na własne oczy (wiem, że czasem zakłady wodociągowo-kanalizacyjne zapraszają mieszkańców na takie dni otwarte) – skorzystajcie z tego zaproszenia. Zobaczcie:

– „Skąd się bierze woda w kranie?”

i

– „Gdzie płynie, gdy już ją użyjemy w umywalce?”

Bo to może być początek Waszej wodnej przygody.

To właśnie takie rozmowy były jednym z powodów, dla których powstała moja książka „Porozmawiaj ze mną o wodzie”.

Chciałam pokazać dzieciom wodę nie poprzez trudne definicje, ale poprzez zabawy, doświadczenia i proste eksperymenty, które pozwalają samodzielnie odkrywać, co dzieje się z wodą i ściekami.

Bo czasami najlepszą lekcją nie jest gotowa odpowiedź.

Najcenniejsza lekcja zaczyna się od pytania i samodzielnego odkrywania odpowiedzi.

Dodaj komentarz