You are currently viewing Jak miasta przygotowują się na lato? Zieleń to najlepsza klimatyzacja

Jak miasta przygotowują się na lato? Zieleń to najlepsza klimatyzacja

Podczas jednego z pierwszych upalnych, czerwcowych dni postanowiłam sprawdzić, jak bardzo nagrzewają się różne powierzchnie w mieście. Temperatura powietrza wynosiła nieco ponad 31°C. Termometr skierowany na jezdnię drogi osiedlowej, przy której mieszkam – pokazał 55,5°C. Kilka metrów dalej, na terenie zarośniętym roślinnością i pod koroną drzewa, temperatura wynosiła 26,5°C.

Prawie 30 stopni różnicy pomiędzy skrajnymi pomiarami. To nie przypadek. To dowód na to, że w walce z upałami największym sprzymierzeńcem miast nie jest klimatyzacja ani kurtyna wodna – jest nim zieleń.

Coraz częściej zastanawiam się, czy nasze miasta są przygotowane na kolejne gorące lato. I nie mam na myśli jedynie tego, czy pojawią się kurtyny wodne i dodatkowe kursy klimatyzowanych autobusów. Pytanie brzmi znacznie szerzej – czy uczymy się żyć z coraz wyższymi temperaturami i zmieniającym się klimatem?

Upały przestają być wyjątkiem

Jeszcze kilkanaście lat temu dni z temperaturą przekraczającą 30°C należały do rzadkości. Dziś coraz częściej mamy do czynienia z falami upałów trwającymi wiele dni, a nawet tygodni. Noce nie przynoszą oczekiwanego ochłodzenia, a nagrzane w ciągu dnia budynki i ulice oddają ciepło jeszcze długo po zachodzie słońca.

To właśnie dlatego w miastach odczuwamy upał znacznie mocniej niż poza nimi. Beton, asfalt i szkło magazynują energię słoneczną niczym ogromne akumulatory. Im mniej zieleni, tym wyższa temperatura otoczenia.

Roślinność kontra asfalt – zwycięzca jest tylko jeden

Mój prosty pomiar pokazał, że nawierzchnia drogowa podniosła temperaturę otoczenia o blisko 15°C, a biologicznie czynna powierzchnia pod drzewem obniżyła ją o blisko 5°C.

Drzewa działają jak naturalne klimatyzatory. Korony dają cień, ograniczając nagrzewanie powierzchni, a dzięki transpiracji – procesowi odparowywania wody przez liście – dodatkowo chłodzą otaczające powietrze. To rozwiązanie nie wymaga energii elektrycznej, nie emituje hałasu i działa każdego dnia. Jednocześnie drzewa zatrzymują część wody opadowej, poprawiają jakość powietrza i zwiększają komfort życia mieszkańców. Można powiedzieć, że najtańszą klimatyzacją miasta są właśnie drzewa.

Zieleń to inwestycja, nie ozdoba

Coraz więcej miast dostrzega, że adaptacja do zmian klimatu zaczyna się od zwiększania powierzchni biologicznie czynnych. Powstają zielone dachy, które zatrzymują część opadu, ograniczają nagrzewanie budynków i poprawiają mikroklimat. W miejscach, gdzie trudno wygospodarować większy park, pojawiają się tzw. parki kieszonkowe – niewielkie zielone przestrzenie pozwalające mieszkańcom odpocząć od rozgrzanego betonu.

Coraz częściej mówi się również o rozszczelnianiu powierzchni. Tam, gdzie to możliwe, beton czy kostkę brukową zastępują nawierzchnie przepuszczalne, dzięki którym woda może wsiąkać do gruntu zamiast natychmiast odpływać do kanalizacji. To działania, które jednocześnie pomagają ograniczać skutki suszy i łagodzą miejskie wyspy ciepła.

A wobec wszelkich działań inwestycyjnych i kolidujących drzew podchodźmy z intencją, że najcenniejszym drzewem jest bardzo często to, które już rośnie.

Fontanny i kurtyny wodne – potrzebne, ale…

W upalne dni chętnie korzystamy z fontann i kurtyn wodnych. Przynoszą chwilową ulgę i poprawiają komfort przebywania w przestrzeni miejskiej. Warto jednak pamiętać, że nie są to rozwiązania równoważne.

Wiele fontann owszem funkcjonuje w obiegu zamkniętym, dzięki czemu ta sama woda jest wielokrotnie wykorzystywana po odpowiednim uzdatnieniu i uzupełnianiu niewielkich strat wynikających z parowania.

Kurtyny wodne mają natomiast charakter interwencyjny. Rozpylają wodę wodociągową, która bardzo często pochodzi z ujęć wód podziemnych – naszych najcenniejszych zasobów wody pitnej. Dlatego warto traktować je jako rozwiązanie doraźne, stosowane podczas najbardziej ekstremalnych upałów, a nie jako sposób na stałe chłodzenie miasta.

Najlepiej byłoby, gdyby rolę kurtyn wodnych w coraz większym stopniu przejmowała sama natura.

Miasto przyjazne mieszkańcom… i zwierzętom

Coraz częściej w przestrzeni miejskiej pojawiają się również poidełka i uliczne źródełka z wodą pitną. To bardzo dobre rozwiązanie – zapewniają mieszkańcom bezpłatny dostęp do bezpiecznej wody i zachęcają do regularnego nawadniania organizmu.

Warto z nich korzystać. Dlatego podczas spacerów, wycieczek czy zwiedzania miasta zawsze mam przy sobie własną butelkę wielokrotnego użytku. To niewielki nawyk, który jest wygodny, ogranicza ilość plastikowych odpadów i pozwala korzystać z dostępnych źródeł wody pitnej.

Podczas fal upałów zauważyłam również inne działania, które poprawiają komfort mieszkańców. W moim mieście komunikację publiczną obsługiwały pojazdy wyposażone w klimatyzację, a centra handlowe zapraszały klientów wraz z pupilami, które również bardzo ciężko znoszą wysokie temperatury. To drobne działania, ale pokazują, że adaptacja do zmian klimatu dotyczy nie tylko infrastruktury. Dotyczy także codziennego komfortu mieszkańców.

Miasta przyszłości potrzebują więcej zieleni

Upałów nie zatrzymamy. Możemy jednak sprawić, że miasta będą lepiej przygotowane na ich skutki. Nie zrobią tego same kurtyny wodne ani klimatyzacja. To rozwiązania potrzebne, ale jedynie uzupełniające.

Największą inwestycją pozostają drzewa, parki, zielone dachy, ogrody deszczowe i każda powierzchnia, która zamiast oddawać ciepło – potrafi zatrzymać wodę i stworzyć cień.

Bo miasta przyszłości powinny uczyć się od natury.

Dodaj komentarz