We wrześniu 2024 roku w południowo-zachodniej części Polski – na skutek długotrwałych i gwałtownych opadów – doszło do wezbrań rzek i powodzi. Jednym z miast, które ucierpiało na skutek wielkiej wody, były Głuchołazy. Woda zalała ulice, mieszkania, piwnice i sklepy, uszkodziła infrastrukturę, zniszczyła koryto rzeki Białej Głuchołaskiej, porwała tymczasowy most oraz przebudowywany obiekt w ciągu drogi krajowej nr 40, znajdujące się w pobliżu zabytkowego centrum miasta. Mogę sobie tylko wyobrazić chaos i strach – woda pojawiła się nagle, a gdy opadła, pozostawiła po sobie ogrom zniszczeń.
W lipcu tego roku odwiedziłam Głuchołazy – dziesięć miesięcy po tych dramatycznych wydarzeniach – i, co nietrudno było zauważyć, skutki powodzi wciąż są obecne w codziennym krajobrazie miasta.
Ślady powodzi w przestrzeni miasta
Spacerując ulicami, widziałam miejsca, w których woda pozostawiła trwały ślad. Nadal trwały prace remontowe: skuwanie tynków w budynkach położonych w pobliżu rzeki, uchylone okna i charakterystyczny odgłos remontów – bo wciąż toczy się walka z utrzymującą się wilgocią.

Mimo upływu czasu i pełni lata, w wielu miejscach nadal widoczne były ślady zawilgocenia. To pokazuje, jak wiele wysiłku i nakładów finansowych wciąż czeka mieszkańców i samorząd.

Gwałtowny nurt spiętrzonej wody zniszczył także obiekty mostowe. Nadal funkcjonuje tymczasowa przeprawa uruchomiona po ubiegłorocznej powodzi – umożliwiająca przejazd do czasu wybudowania nowego mostu. Ten rejon nadal przypomina wielki plac budowy. Woda pokazała tutaj swoją niszczycielską siłę i przesunęła w czasie prace związane z przebudową mostu.

Rzeki i cieki – odbudowa po kataklizmie
Specyfika i ukształtowanie terenu sprawiają, że okoliczne cieki potrafią nieść ogromne masy wody. Takie ponadnormatywne przepływy działają niszczycielsko – woda występuje z brzegów z gwałtownością powodującą rozmywanie skarp, wyrywanie fragmentów umocnień i przenoszenie rumoszu oraz wszystkiego, co porwał nurt.
Przejeżdżając przez okolicę, w wielu miejscach widziałam prowadzone prace związane z udrażnianiem i odbudową koryt cieków.

Lekcje na przyszłość
Każda powódź przypomina, że żyjemy w świecie, w którym woda jest zarówno życiodajna, jak i niebezpieczna. W miastach takich jak Głuchołazy kluczowe jest wdrażanie zabezpieczeń technicznych na wypadek powodzi, uwzględnianie ryzyka powodziowego w planowaniu przestrzennym, a także rozwijanie systemów wczesnego ostrzegania. To także lekcja dla samorządów: nie zabudowywać terenów narażonych na zalanie, stawiać na rozwiązania wzmacniające retencję i – co bardzo ważne – podnosić świadomość mieszkańców, jak przygotować siebie i swoje mienie na wypadek podobnych zdarzeń.
Widać jednak wyraźnie, że to proces wymagający czasu i współpracy wielu stron – od władz samorządowych, przez specjalistów, aż po samych mieszkańców.
Każdego dotyka powódź, każdy może pomóc
Myślisz, że Ciebie czy mnie powódź nie dotyczy? Nic bardziej mylnego. Ogromne koszty działań naprawczych pochodzą z budżetu państwa – czyli z naszych wspólnych środków.
Nikt z nas nie chciałby znaleźć się „w butach” osób poszkodowanych przez wielką wodę. Każdy z nas może jednak realnie pomóc: przede wszystkim nie zapominając o terenach, które dotknęła ta katastrofa. Odwiedzajmy te regiony, wspierajmy lokalną gospodarkę i tak pomagajmy mieszkańcom podnieść się „z kolan”.
Dziesięć miesięcy po powodzi widać wyraźnie: odbudowa nie jest chwilowym działaniem, lecz długim procesem, który wymaga cierpliwości i wytrwałości. Woda, która zniszczyła miasto w jeden dzień, zostawiła swój ślad na lata. Zobacz to!