You are currently viewing Czy naprawdę płacimy za to, że pada? Rozprawmy się z „Podatkiem od deszczu” !

Czy naprawdę płacimy za to, że pada? Rozprawmy się z „Podatkiem od deszczu” !

W przestrzeni publicznej regularnie pojawiają się dramatyczne nagłówki straszące przed „podatkiem od deszczu”. Brzmi groźnie, bo tytuł ma „klikać” – ale jak jest naprawdę? Przyjrzyjmy się bliżej tzw. opłacie za utraconą retencję, bo faktycznie o to chodzi za tym medialnym hasłem.

Zapraszam do publikacji, w której postaram się wyjaśnić, na jakiej podstawie prawnej opłata ta jest naliczana, jakie warunki muszą zostać spełnione, by jej uniknąć lub ją obniżyć, a także – dlaczego nie należy jej mylić z klasycznym podatkiem. Prawidłowe zrozumienie mechanizmu działania tej opłaty pozwolą racjonalnie podejść do tego tematu, a inwestorom – lepiej planować inwestycje z uwzględnieniem odpowiedzialności wobec środowiska

Podstawa prawna opłaty za utraconą retencję

Opłata ta została uregulowana w ustawie z dnia 20 lipca 2017 r. – Prawo wodne (tekst jednolity Dz.U. z 2024 r. poz. 1087), w szczególności w art. 269. Opłatę wprowadza się w przypadku, gdy na powierzchni terenu (nieruchomości, wg księgi wieczystej) większej niż 3500 m² – realizuje się uszczelnienie na co najmniej 70% tej powierzchni (np. dachy, chodniki, parkingi, place).

Co ważne – wielkość tej opłaty (stawka za każdy m2 na 1 rok) jest uzależniona od wyposażenia terenu w urządzenia do retencjonowania wody opadowej i ich pojemności, wyrażonej w % w odniesieniu do odpływu pochodzącego z terenu uszczelnionego.

Obowiązek ponoszenia opłaty spoczywa na właścicielu lub użytkowniku nieruchomości, a jej wysokość trafia do Wód Polskich oraz w części (dokładnie 10%) do lokalnej gminy.

Na marginesie dodam, że powyższe zmniejszenie naturalnej retencji terenowej, jako szczególne korzystanie z wód – wymaga zatwierdzenia decyzją – pozwoleniem wodnoprawnym.

Opłata publicznoprawna czy podatek?

Wbrew potocznej nazwie, opłata za utraconą retencję nie jest podatkiem w rozumieniu ordynacji podatkowej. Nie trafia ona bezpośrednio do budżetu państwa, lecz zasila przede wszystkim jednostek odpowiedzialnych za gospodarkę wodną. Jest to świadczenie mające zrekompensować skutki wpływu urbanizacji na środowisko ale też promować odpowiedzialne podejście do zagospodarowanie terenu. Jej celem nie jest opodatkowanie majątku, lecz rekompensatę jego wpływu na środowisko.

Kogo dotyczy ta opłata?

Przede wszystkim właścicieli galerii handlowych, zakładów przemysłowych i innych wielkopowierzchniowych obiektów jak. np. magazyny czy hale produkcyjne. Nie dotyczą natomiast dróg publicznych, ale też terenów zarządzanych przez związki wyznaniowe i urzędy morskie.

W praktyce oznacza to roczne obciążenie danego zakładu liczone w tysiącach złotych, wobec czego coraz więcej firm inwestuje w rozwiązania z zakresu retencji i infiltracji wód opadowych, aby zredukować wysokość ponoszonych opłat.

Znaczenie edukacyjne

Zamieszanie medialne wokół „podatku od deszczu” pokazuje, jak istotna jest precyzyjna edukacja na temat zrozumienia zapisów i instrumentów prawa wodnego. Nie płacimy bowiem za to, że „pada”, tylko za to, że uniemożliwiamy wodzie wsiąkanie do gruntu i nie zatrzymujemy jej lokalnie (póki jest co łapać).

Rzetelna wiedza pozwala nie tylko uniknąć błędów interpretacyjnych, ale także świadomie planować inwestycje w sposób sprzyjający środowisku i zgodny z obowiązującymi regulacjami.

Opłaty za utraconą retencję to nie tylko obowiązek – to także impuls do proekologicznych działań lokalnych społeczności, firm i samorządów.

Dodaj komentarz