Jesienno-zimowe mrozy potrafią dać w kość, dosłownie. Kiedy za oknem zacinający deszcz lub pierwszy mróz maluje wzory na szybach, a powietrze szczypie w policzki – odruchowym ratunkiem często jest długi, gorący prysznic. Taka chwila przyjemności (szczególnie często powtarzana) może sporo kosztować: wodę, energię, a zatem pieniądze. A przecież istnieje wiele sposobów, by rozgrzać się szybko, skutecznie i przyjemnie – bez marnowania cennego zasobu, jakim jest woda.
Oto zestaw praktycznych, prostych i często przyjemnych pomysłów i wskazówke na otulenie się ciepłem w dni jakie mamy teraz.
Nie rezygnujmy z prysznica – wybierzmy krótki i ciepły. Moja wskazówka to ustawienie timera w telefonie. Trzyminutowy minutowy prysznic, nieco cieplejszy niż zwykle prysznic wystarczy aby poczuć komfort.
Ważne, aby po tym pobudzającym prysznicu nie utracić ciepła, zatem: przygotuj ręcznik i ubrania wcześniej. I tu znów wskazówka – połóż ręcznik, a także koszulkę i skarpety na grzejniku. Taki sprytny „zestaw startowy” sprawia, że po krótkim prysznicu ciało nie ma szans się wychłodzić. Po osuszeniu szybko ubierz ciepłe ubrania, grubszą bluzę lub sweter oraz skarpety. Koniecznie miej pod ręką kapcie.
Ubiór warstwowy to najlepsza zimowa grzałka, zamiast jednego bardzo grubego swetra, postaw na kilka cieńszych warstw, które świetnie zatrzymują ciepło, a jednocześnie pozwalają regulować temperaturę, gdy zrobi nam się już cieplej.
A do kompletu (a czasem wystarczy solo) prawdziwa przyjemność: koc, szlafrok, ponczo, czyli miękkie otulenie – takie, które najbardziej lubisz. Czasem najprostsze rozwiązania są najlepsze.
A teraz coś, co rozgrzewa od środka – gorący napój, w ulubione odsłonie. Najlepsze rozgrzewające propozycje to:
- woda z imbirem, cytryną i miodem,
- herbata z cynamonem lub goździkami,
- napar z lipy lub melisy,
- gorące kakao.
Wskazówka to przygotowanie całego termosu ulubionego naparu lub herbaty i przygotowanie talerza z ulubionymi dodatkami, aby cały czas mieć pod ręką coś ciepłego do picia.
Regularne nawadnianie pomaga organizmowi utrzymywać odpowiednią temperaturę i poprawia krążenie. Nawet zimą – a właściwie to szczególnie zimą (z uwagi na odkręcone grzejniki) – warto się nawadniać.
Szybciej niż prysznic rozgrzewa – ruch. Już bardzo krótka aktywność potrafi zdziałać cuda: kilka pajacyków, spacer po mieszkaniu, kilka skłonów lub tanecznych ruchów – podniosą temperaturę znacznie skuteczniej niż dodatkowe pięć minut pod prysznicem.
Gdy na prawdę czujemy się przemarznięci – ratunek przyniesie termofor. To punktowe ciepło, które przykładasz do stóp, pleców, pod kołdrę lub na kolana podczas pracy przy biurku – daje intensywne, przyjemne ciepło i relaks. Pamiętaj, aby wodę z termofora po wystudzeniu ponownie wykorzystać, np. do podlania kwiatów.
Do zestawu dodajmy inne zimowe rytuały, które też skutecznie otulą, szczególnie teraz, gdy dzień składa się niemal wyłącznie z poranka i zmroku. Moje propozycje to: zapalenie świecy o zapachu pomarańczy i goździków, włączenie ulubionej spokojnej playlisty i (jeśli możesz sobie na to pozwolić) ulubiona lektura pod miękkim kocem.
Czujesz, że zrobiło się cieplej?
Zima to zima, a Ty możesz czuć ciepło, komfort i przyjemność – jednocześnie dbając o środowisko i o domowy budżet.
Szybki prysznic, ciepły ręcznik, kilka warstw ubrań, otulający koc, gorący napój, odrobina ruchu i termofor w pogotowiu – te drobne elementy tworzą zestaw, który skutecznie zastępuje długie „rozgrzewanie” pod prysznicem.
Wybierz swój zimowy rytuał.
Twoje ciepło – i twoja woda – naprawdę są tego warte.